Kochani!
Nie mam żadnych fantazyjnych życzeń dla was, cóż mogę wam życzyć dużo szczęścia i zabawy w Sylwestrową noc. Aby wszystkie wasze marzenia doczekały spełnienia, bo nigdy przenigdy nie można tracić wiary. Życzę wam wspaniałych i szczerych przyjaciół. Życzę wam kogoś kto pokocha was szczerym uczuciem; jeśli tak już się zdarzyło to życzę wam wytrwałości w związku i nie złamanego serca! Tym chyba zakończę moje życzenia. Dziękuję wam za to że byliście z nami przez cały ten czas. Bez was nie byłoby tu niczego.
Kocham Was!
wtorek, 31 grudnia 2013
poniedziałek, 30 grudnia 2013
Rozdział 24
Rozdział zawiera treści przeznaczone dla osób powyżej osiemnastego roku życia. Czytając robisz to na własną odpowiedzialność.
(I tak wiem że każdy z was to przeczyta, zboczeńce jedne! x)
Perspektywa Lily (kontynuacja)
Jego oczy wypalały dziury w moim ciele kiedy ustałam na przeciw jego. Właśnie teraz zauważyłam że nie ma na sobie swojej skórzanej kurtki.
- Gdzie jest twoja kurtka?- Mój głos był cichutki prawie nie słyszalny.
-Eleanor było zimno więc, ją jej pożyczyłem- Mówił wolniej niż zwykle a jego głos był tak samo cichy jak mój.
Powoli dosięgnęłam jego bluzki i podciągnęłam ją lekko do góry, spojrzałam w jego oczy tak jakby czekając na pozwolenie. On kiwną głową i podniósł swoje ramiona, przez co mogłam zdjąć mu koszulkę przez głowę, która opadła na podłogę Następnie zabrałam się za jego pasek który także, znalazł się na podłodze zdjęłam jego buty i skarpetki jedna po drugiej. Czułam że się we mnie wpatrywał kiedy ustałam przed nim. Rozpinałam jego spodnie. Unikałam kontaktu wzrokowego kiedy rozpinałam i pociągnęłam w dół jego kostek jensy. Dopiero kiedy uklękłam przed nim a on wyszedł ze swoich spodni zauważyłam wybrzuszenie w jego bokserkach.
Kiedy był już całkowicie rozebrany nie licząc jego czarnych obcisłych Calvin Klein. Zaprowadziłam go do łóżka i powiedziałam mu aby usiadł na rogu. Ruszyłam się aby zabrać lód z innej części łóżka i klęknęłam przed nim.
-Połóż ręce płasko na pościeli.- Powiedziałam mu kiedy przemieściłam jedną z jego rąk obok uda a on zrobił dokładnie to samo z drugą. Ułożyłam lód na jego knykciach a on wstał.
-Nie ruszaj się.- Wyszeptałam cicho i ruszyłam z powrotem do komody.
Mogę powiedzieć że mnie obserwował więc uznałam że mogę go troszkę podrażnić. Odkąd zauważyłam że jego erekcja całkowicie zniknęła. Zdjęłam moje szpilki i położyłam obok ubrań Harrego. Unikałam kontaktu wzrokowego kiedy znalazłam pod moją sukienką, rajstopy i ściągnęłam je z nóg. Kiedy moje rajstopy dołączyły do kupki ubrań. Bawiłam się rąbkiem mojej sukienki zanim powoli uniosłam ją i ściągnęłam przez głowę. A teraz stałam przed Harrym tylko w moim koronkowym biustonoszu i bieliźnie, czułam jak jego wzrok wypalał dziury w każdym skrawku mojego ciała. Obróciłam się i pochyliłam się lekko zabierając koszulkę z jego komody.
-Poczekaj.- Głos Harrego mnie zaskoczył.- Lubię kiedy nosisz moją koszulkę Ramones.- Kontynuował powodując trzepotanie w moim sercu na myśl że lubi kiedy chodzę w jego koszulkach tak bardzo jak ja.
Byłam co raz bardziej nerwowa gdyż, narażałam mu się przez cały czas ale udawałam pewną siebie kiedy ruszyłam do mojej torby gdzie koszulka Ramones leżałam na samym wierzchu. Twarzą do ściany rozpiął mi stanik i zdjął z mojego ciała zanim założyłam mi koszulkę i nareszcie odwrócił mnie twarzą do siebie. Jego oczy były czarne z pożądania a wybrzuszenie w jego bokserkach napięte.
Podeszłam do niego, a on spojrzał na mnie z łóżka.Popchnęłam jego ręce na bok aby stworzyć miejsce pomiędzy jego udami tak że mogłam usiąść na nim okrakiem. Powoli wspięłam się na niego siedząc na jego kolanach, z moimi po obu stronach.
Patrzyliśmy na siebie, czuliśmy to samo co kilka godzin temu kiedy powoli pocierałam się o jego krocze powodując jego jęczenie. Czułam jak jestem coraz bardziej i bardziej podniecona. Kiedy nie mogliśmy już wytrzymać. Połączyliśmy nasze usta w namiętnym pocałunku.
Poczułam dłonie Harrego pełzające po moich udach i pod koszulką zahaczając o moją bieliznę.
-Niee, Czas na Ciebie dziś wieczorem.- Przycisnęłam jego dłonie z powrotem na łóżku oraz ułożyłam lód na jego knykciach.
-Ale to twoje urodziny..- Brzmiał zmieszanie i patrzył jak kochany zagubiony piesek kiedy wydął dolną wargę.
Zachichotałam.- Tak, ale chce Ci podziękować za wszystko co dzisiaj dla mnie zrobiłeś.- Zeszłam z jego kolan i klęknęłam pomiędzy kolanami.
Zaczepiłam palce przy gumce od jego bokserek.
-Jesteś pewna?- Jego głos był ochrypły i niski co sprawiło że mój żołądek się palił.
-A ty?- Uśmiechnęłam się do niego. Pokiwał głową skwapliwie przez co znów zachichotałam.
Czując się nieco odważnie trzymałam kontakt wzrokowy z Harrym kiedy ściągałam jego bokserki, a on pomógł mi unosząc biodra do góry. Pociągnęłam jego bokserki przez nogi i odrzuciłam je w bok. Poczułam ten sam płomień kiedy jego erekcja została uwolniona i uderzyła w jego brzuch.
Moja uwaga była całkowicie skoncentrowana na ogromnej długości Harrego. Widziałam go nago już wcześniej ale nie był twardy więc, nie mogę tego w najmniejszym stopniu porównać. Wzięłam go w prawą rękę i zaczęłam powoli poruszać ręką, a on jęczał z przyjemności Spojrzałam w górę i zauważyłam że się w mnie wpatruje. Z powrotem zwróciłam moją uwagę na jego erekcję i polizałam ją prostą linią wzdłuż żyły na spodzie jego długości. Spojrzałam na niego w chwili kiedy wygiął się w łuk z przyjemności jego oczy były mocno zamknięty oraz przygryzał dolną wargę.
Wyglądał przepięknie tak bezbronnie. Zdeterminowało mnie do sprawienia mu jeszcze większej przyjemności. Polizałam jego końcówkę, był zadowolony co dało mi zachęty aby dać mu wszystko czego potrzebuję. Umieściłam całą jego długość w ustach
-K-Kurwa Lily.- Harry jęczałam kiedy poruszałam głową w górę i w dół. Moje usta ciasno pokrywały żeby kiedy masowały jego kutasa.- To.. uczuc-uczucie... jest...nie-niesamowite.- Wyjąkał kiedy moje ruchy stawały się szybsze.
Moja prawa ręka dalej ocierała o niego kiedy lewą ręką chwyciłam go za udo. Czułam jak jego mięśnie logi się napinają a jego kutas zaczynał pulsować kiedy sprawiałam mu przyjemność. Miękkie jęki i pomruki uciekały z jego ust, wraz z kilkoma przekleństwami kiedy dalej obciągałam mu.
Harry dyszał ciężko po kilku minutach.
-Lily..Dochodzę.. Jeśli nie.. chcesz tego..w swoich ustach... musisz skończyć. - Z trudem mówił, dysząc ciężko po kilku słowach w celu zdobycia jakiegoś spokoju.
Chciałam sprawić aby czuł się dobrze, chciałam go rozluźnić oraz chciałam podziękować mu za wszystko co dla mnie zrobił. Chwyciłam go w moją rękę mocniej, a on westchnął więc poruszałam głową szybciej, obracając językiem wokół jego czubka.
Jego nogi kompletnie się napięły. Trzymając mnie pomiędzy jego kolanami, jego penis pulsował i wypiął swoje biodra zanim poczułam w strugi ciepłej słonej cieczy spływającej w dół moje gardła. Kontynuowałam przez kilka sekund pozwalając mu stawić czoło swojemu orgazmowi zanim podniosłam głowa i wypuściłam jego długość.
Harry chwycił mocno kołdrę, jego oczy były nadal zamknięte a jego klatka piersiowa unosiła się i opadała z akompaniamentem ciężkich oddechów które powoli go uspokajały.
Jeszcze raz usiadłam na nim okrakiem, czarna koronkowa bielizna była jedyną rzeczą która oddzielała nasze gorące ciała. Po chwili Harry odzyskał siły i wreszcie spojrzał na mnie, zawierając kontakt wzrokowy pierwszy raz odkąd miałam go w ustach.
-Kurwa, Lily to było niesamowite.- Dotknął mojego policzka i umieścił swoje czoło na moim.- Chciałem poczuć twoje usta na mnie odkąd spojrzałem na Ciebie.
Jego zboczone słowa spowodowały u mnie chichot i poczułam wzrost ciepła na moich policzkach. Spojrzałam w dół zrywając nasz kontakt wzrokowy. Palcem podniósł moją brodę tak abym, znów spojrzała mu w oczy.
-Nie bądź nieśmiała, kochanie to było najlepsze co mnie kiedykolwiek spotkało.- Wyszeptał w moje usta.Moja twarz płonęła kiedy wstałam. Zabrałam okłady z lodu z jego rąk oraz ułożyłam je na stoliku. Przyglądał mi się uważnie kiedy odsunęłam kołdrę i pod nią weszłam. Odwrócił się przesuwając się bliżej mnie, dalej kompletnie nagi- ale nie przeszkadzało mi to.
-Harry owinął swoje ręce wokół moich ramion i przyciągnął mnie blisko swojej piersi a ja wtuliłam głowę w zagłębieniu jego szyi.
-Dobranoc Kochanie.- Wyszeptał.
-Dobranoc Harry. Dziękuję Ci za dzisiaj.- Odpowiedziałam kiedy owinęłam rękę wokół jego tali, śledząc tatuaże na jego klatce piersiowej.
-Nie przejmuj się kotku, dziękuje za tę noc.- Mogę powiedzieć że się uśmiechał.
-Zamknij się zboczeńcu- Zaśmiałam się kiedy przyciągnął mnie bliżej do siebie, rysując kółka na moich plecach kiedy zapadałam w sen.
__________________________________________________________
Przepraszam was za ten rozdział, jak widać scena była jaka była. Na pewno nie oddałam uczuć jakie przekazała autorka w oryginale bo naprawdę nie mam wprawy w pisaniu tego typu scen. No cóż, mam nadzieję że mi wybaczycie. Love ya!
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział 23
Perspektywa Lily kontynuacja.
Wszystko działo się strasznie szybko, to uderzyło we mnie, kiedy rzeczywiście zrozumiałam co się dzieje. Harry znajdował się nad pijanym mężczyzną, z furią uderzając w jego twarz, w tym czasie tłum zebrał się wokół, by im dopingować.
-Harry! Przestań! Zabijesz go Harry! Musisz się powstrzymać!- Krzyczałam rozpaczliwie, wydawało się że jestem jedyną osobą która jest zaniepokojona.
Próbowałam go przytrzymać, ale wiedziałam że mogłabym oberwać gdybym to zrobiła. Mój głos został zagłuszony przez głośny doping, byłam bezradna. Obraz zaczął mi się rozmazywać kiedy łzy nie ubłagalnie spływały po mojej twarzy. Więc nie miałam możliwości aby określić kto odciągnął Harry'ego do tyłu.
Znieruchomiałam, byłam całkowicie oszołomiona przez to co właśnie widziałam. Harry był absolutnie okrutny, nie miał kontroli nad swoimi czynami. Szczerze wierzę że gdyby, ktoś nie odciągnął go, mógłby zabić tego człowieka.Podskoczyłam, kiedy poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
-Skarbie, wszystko okej?- Perrie zapytała swoim słodkim głosem. Płakałam jeszcze mocniej, niż wcześniej, ale teraz nie dlatego że byłam przerażona, ale dlatego że martwiłam się....o Harty'ego.
-H-Harry?- Jąknęłam się, patrząc w kierunku Perrie.
-Jest na zewnątrz, pytał o Ciebie. Chodźmy.- Owinęła ręce wokół moich ramion i pokierowała mnie na zewnątrz do miejsca dla palaczy.
Wszyscy siedzieli z powrotem tam gdzie wcześniej, z wyjątkiem Harry'ego i Liam'a, którzy siedzieli przy małym stoliku po prawej. Ich siedzenia były poustawiane odwrotnie, Liam trzymał zdecydowany uścisk na jego ramieniu, a Harry pochylał się do przodu z łokciami ułożonymi n kolanach, głowę trzymał w dłoniach. Zauważyłam że, palce wplątane miał w loki, oraz wtedy zobaczyłam jak krew sączy się z jego kostek na ramiona, dłonie miał spuchnięte.
Ochłonęłam zanim podeszłam i uklękłam na przeciwko niego.
-Harry?- Spojrzał na mnie ciemnymi oczami, jego twarz była czerwona ze złości, lecz wyglądał na przerażonego.
-Tak mi przykro, strasznie Cię przepraszam. Nie chciałem się tak rzucać, po prostu nie podobało mi się to że cię dotykał... j-jesteś...jesteś moja.- Patrzyłam jak jego oczy łagodnieją, kiedy to powiedziała. Ciągle słyszę ten pytający ton, jakby chciał potwierdzenia że, ja czuje to samo.
-Jestem twoja.- Wyszeptałam, kładąc swoje czoło na jego.
Przez moment ustaliśmy w bezruchu, z zamkniętymi oczami, po prostu rozkoszując się bliskością. Ostatecznie owinęłam swoje dłonie wokół jego szyi, zmuszając go do otworzenia oczu, przyciągnęłam go lekko do siebie i połączyłam nasze usta w długim, miękkim pocałunku.
Liam kaszlnął niezręcznie obok nas. Oderwałam się od niego przypominając sobie że nie jesteśmy sami.
-Chodź, zabiorę Cię do domu i wyczyszczę.- Powiedziałam Harry'emu kiedy wstałam.
Owinął swoje palce wokół moich i syknął z bólu, który pulsował w jej knykciach. Próbował go puścić, z obawy że go skrzywdzę, ale on zaciskał swoje palce jeszcze mocniej.
-Dziękuję wam wszystkim za przybycie, naprawdę to doceniam, ale będziemy się zbierać.- Powiedział do grupy.
-Nie ma problemu, to była świetna noc..- Powiedział Louis i przytulił mnie życząc mi jeszcze raz wszystkiego najlepszego, jego głos był niższy pod koniec założę się że to dlatego iż, nie był pewny czy to była dobra noc jeśli jeden z jego przyjaciół prawie doprowadził kogoś do śmierci.
Reszta dziewczyn i chłopców przytuliła mnie na odchodne, życząc mi jeszcze raz wszystkiego najlepszego, kiedy Harry stał spokojnie po mojej stronie. Kiedy pożegnałam się ze wszystkim razem z Harrym rozpoczęliśmy cichy spacer do jego domu.
Byłam zdenerwowana, gdy założyłam że Anne będzie na nas czekać, ale nie czekała. więc pokierowałam Harrego do kuchni, i powiedziałam aby, usiadł na blacie. Wyjęłam dwie paczki lodu z zamrażarki i zawinęłam je w papier kuchenny, zwilżyłam ręcznik i poszłam go wyczyścić. Czułam jak przyglądał mi się uważnie gdy, wycierałam suchą już krew z jego ramion i rąk, byłam jeszcze bardziej delikatna przy jego knykciach. Syknął kilka razy a ja patrzyłam na niego jak przygryza dolną wargę pomiędzy zębami a jego oczy są ściśle zamknięte. Wiedziałam że to go bolało, ale byłam naprawdę tak delikatne jak mogłam, ale nie poddałam się puki nie był całkowicie czysty.
Kiedy skończyłam zwinęłam papier i włożyłam go do plastikowej torebki którą, wyrzuciłam do kosza, w ciszy błagając aby Anne tego nie zauważyła. Później, zabrałam lód dla Harrego i wróciliśmy do jego pokoju. Szedł za mną a ja zamknęłam za nim drzwi. Właśnie teraz zauważyłam że odkąd opuściliśmy pab, nie pisnął ani słówka. Położyłam łód na łóżku i podeszłam do Harrego który był po drugiej stronie pokoju blisko szuflad.
_________________________________________
I mamy 23 rozdział. Zauważyłam że autorka przeniosła ff do innej karty i jak dowiedziałam się jest 31 rozdziałów więc jeszcze trochę się ze mną pomęczycie. XD lecz, nie wiem co się dzieje gdyż, rozdział nie pojawiał się naprawdę długo w oryginale więc, nie wiem czy autorka będzie kontynuować.
Tak btw, WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU KOCHANI!
Dziękuję za każde miłe słowo, zamieszczone w komentarzu to wiele dla mnie znaczy! Lot's of Love!
Wszystko działo się strasznie szybko, to uderzyło we mnie, kiedy rzeczywiście zrozumiałam co się dzieje. Harry znajdował się nad pijanym mężczyzną, z furią uderzając w jego twarz, w tym czasie tłum zebrał się wokół, by im dopingować.
-Harry! Przestań! Zabijesz go Harry! Musisz się powstrzymać!- Krzyczałam rozpaczliwie, wydawało się że jestem jedyną osobą która jest zaniepokojona.
Próbowałam go przytrzymać, ale wiedziałam że mogłabym oberwać gdybym to zrobiła. Mój głos został zagłuszony przez głośny doping, byłam bezradna. Obraz zaczął mi się rozmazywać kiedy łzy nie ubłagalnie spływały po mojej twarzy. Więc nie miałam możliwości aby określić kto odciągnął Harry'ego do tyłu.
Znieruchomiałam, byłam całkowicie oszołomiona przez to co właśnie widziałam. Harry był absolutnie okrutny, nie miał kontroli nad swoimi czynami. Szczerze wierzę że gdyby, ktoś nie odciągnął go, mógłby zabić tego człowieka.Podskoczyłam, kiedy poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu.
-Skarbie, wszystko okej?- Perrie zapytała swoim słodkim głosem. Płakałam jeszcze mocniej, niż wcześniej, ale teraz nie dlatego że byłam przerażona, ale dlatego że martwiłam się....o Harty'ego.
-H-Harry?- Jąknęłam się, patrząc w kierunku Perrie.
-Jest na zewnątrz, pytał o Ciebie. Chodźmy.- Owinęła ręce wokół moich ramion i pokierowała mnie na zewnątrz do miejsca dla palaczy.
Wszyscy siedzieli z powrotem tam gdzie wcześniej, z wyjątkiem Harry'ego i Liam'a, którzy siedzieli przy małym stoliku po prawej. Ich siedzenia były poustawiane odwrotnie, Liam trzymał zdecydowany uścisk na jego ramieniu, a Harry pochylał się do przodu z łokciami ułożonymi n kolanach, głowę trzymał w dłoniach. Zauważyłam że, palce wplątane miał w loki, oraz wtedy zobaczyłam jak krew sączy się z jego kostek na ramiona, dłonie miał spuchnięte.
Ochłonęłam zanim podeszłam i uklękłam na przeciwko niego.
-Harry?- Spojrzał na mnie ciemnymi oczami, jego twarz była czerwona ze złości, lecz wyglądał na przerażonego.
-Tak mi przykro, strasznie Cię przepraszam. Nie chciałem się tak rzucać, po prostu nie podobało mi się to że cię dotykał... j-jesteś...jesteś moja.- Patrzyłam jak jego oczy łagodnieją, kiedy to powiedziała. Ciągle słyszę ten pytający ton, jakby chciał potwierdzenia że, ja czuje to samo.
-Jestem twoja.- Wyszeptałam, kładąc swoje czoło na jego.
Przez moment ustaliśmy w bezruchu, z zamkniętymi oczami, po prostu rozkoszując się bliskością. Ostatecznie owinęłam swoje dłonie wokół jego szyi, zmuszając go do otworzenia oczu, przyciągnęłam go lekko do siebie i połączyłam nasze usta w długim, miękkim pocałunku.
Liam kaszlnął niezręcznie obok nas. Oderwałam się od niego przypominając sobie że nie jesteśmy sami.
-Chodź, zabiorę Cię do domu i wyczyszczę.- Powiedziałam Harry'emu kiedy wstałam.
Owinął swoje palce wokół moich i syknął z bólu, który pulsował w jej knykciach. Próbował go puścić, z obawy że go skrzywdzę, ale on zaciskał swoje palce jeszcze mocniej.
-Dziękuję wam wszystkim za przybycie, naprawdę to doceniam, ale będziemy się zbierać.- Powiedział do grupy.
-Nie ma problemu, to była świetna noc..- Powiedział Louis i przytulił mnie życząc mi jeszcze raz wszystkiego najlepszego, jego głos był niższy pod koniec założę się że to dlatego iż, nie był pewny czy to była dobra noc jeśli jeden z jego przyjaciół prawie doprowadził kogoś do śmierci.
Reszta dziewczyn i chłopców przytuliła mnie na odchodne, życząc mi jeszcze raz wszystkiego najlepszego, kiedy Harry stał spokojnie po mojej stronie. Kiedy pożegnałam się ze wszystkim razem z Harrym rozpoczęliśmy cichy spacer do jego domu.
Byłam zdenerwowana, gdy założyłam że Anne będzie na nas czekać, ale nie czekała. więc pokierowałam Harrego do kuchni, i powiedziałam aby, usiadł na blacie. Wyjęłam dwie paczki lodu z zamrażarki i zawinęłam je w papier kuchenny, zwilżyłam ręcznik i poszłam go wyczyścić. Czułam jak przyglądał mi się uważnie gdy, wycierałam suchą już krew z jego ramion i rąk, byłam jeszcze bardziej delikatna przy jego knykciach. Syknął kilka razy a ja patrzyłam na niego jak przygryza dolną wargę pomiędzy zębami a jego oczy są ściśle zamknięte. Wiedziałam że to go bolało, ale byłam naprawdę tak delikatne jak mogłam, ale nie poddałam się puki nie był całkowicie czysty.
Kiedy skończyłam zwinęłam papier i włożyłam go do plastikowej torebki którą, wyrzuciłam do kosza, w ciszy błagając aby Anne tego nie zauważyła. Później, zabrałam lód dla Harrego i wróciliśmy do jego pokoju. Szedł za mną a ja zamknęłam za nim drzwi. Właśnie teraz zauważyłam że odkąd opuściliśmy pab, nie pisnął ani słówka. Położyłam łód na łóżku i podeszłam do Harrego który był po drugiej stronie pokoju blisko szuflad.
_________________________________________
I mamy 23 rozdział. Zauważyłam że autorka przeniosła ff do innej karty i jak dowiedziałam się jest 31 rozdziałów więc jeszcze trochę się ze mną pomęczycie. XD lecz, nie wiem co się dzieje gdyż, rozdział nie pojawiał się naprawdę długo w oryginale więc, nie wiem czy autorka będzie kontynuować.
Tak btw, WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU KOCHANI!
Dziękuję za każde miłe słowo, zamieszczone w komentarzu to wiele dla mnie znaczy! Lot's of Love!
sobota, 7 grudnia 2013
Rozdział 22
Harry wszedł do pokoju zaraz po mnie, Obserwowałam jak przebierał w obcisłe czarne spodnie, białą bluzkę w serek oraz czarną skórzaną kurtkę, oddech uwiązł mi w gardle gdy patrzyłam na niego. Zanim zauważył że się w niego wpatruję, zaczęłam przebierać się mój strój, oszukałam czarne cienkie rajstopy, czarne botki do kostki, oraz czerwono-czarną sukienkę w kratkę. Uznałam że zostawię włosy takie jakie są- lekkie fale.
Wróciłam, z łazienki po tym jak się pomalowałam. Harry zatrzymał się zaraz kiedy mnie zobaczył, jego szczęka praktycznie była na podłodze.
-Wow...Ty..umm.. wyglądasz naprawdę ładnie.- To słodkie zobaczyć go poddenerwowanego jak teraz, zawsze był taki pewny siebie i bezczelny.
Uśmiechnęłam się i ruszyłam w jego kierunki, złapałam za kołnierzyk od jego kurtki i pociągnęłam go do siebie tak że jego czoło opierało się o moje. Czułam jak kładzi swoje ręce na moje biodra, oblizałam moje usta zanim przyniosłam moje usta do jego ucha.
-Ty też wyglądasz niespowicie seksownie.- Upewniłam się że mówię wolno i kokieteryjnie.- Szczególnie tego jestem wielką fanką.- Powiedziałam lekko pociągając za jego skórzaną kurtkę
Harry przyciągnął moje biodra, i naparł swoim kroczem na mój brzuch pozwalając abym, poczuła jego emocje.
- Lepiej się zachowuj, bo nie wyjdziemy z tond.- Jęknął tuż przy mojej szyi, zanim lekko się w nią wpił, moja głowa bezwładnie opadła do tyłu, kiedy moje oczy ścisło zamknęły się z przyjemności. Kilka sekund później nasz kontakt się zerwał, zostawił mnie zdyszaną i chcącą więcej.
-Pogrywaj ze mną, a ja będę grać z tobą.- Warknął prosto do mojego ucha, zanim zostawił mnie całkowicie opuszczając sypialnie.
Kiedy ochłonęłam po tym małym incydencie. Spotkałam Harrego na dole przy drzwiach, upewniając się że nie spotkam jego oczy i tego głupkowatego uśmiechu. Poszłam do samochodu ale, harry przeszedł obok niego na ulicę więc zrobiłam to samo, nie rozmawialiśmy całe pięć minut drogi, co skończyło się na zewnątrz pabu.
Co mu tu robimy?- Zapytałam ciekawa.
-Cóż, wreszcie możesz pić...legalnie. Więc zabrałem Cię do Pabu.- Wzruszył ramionami.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, był taki kochany obmyślając te wszystkie rzeczy dla mnie. Moja twarz wkrótce spochmurniała.
-Ale ja nie wiedziałam że będziemy tu przychodzić więc nie wzięłam mojej Legitymacji.
Harry przeszukał swoje kieszenie zanim wyjął z nich plastikowy prostokąt
-Krok przed tobą kochanie, mam nadzieje że nie jesteś zła iż, przeszukałem twój portfel.- Zaoferował mi wielki bananowy uśmiech.
Nic nie powiedziałam, tylko wzięłam krok do przodu i złapałam jego rękę. A on natychmiast złączył nasze palce. Wchodziliśmy do baru, był całkiem pełny. No tak, przecież jest sobota.
-Chodźmy do tyłu.- Powiedziałam blisko mojego ucha, mogłam usłyszeć wszechobecną muzykę i rozmowy
Weszliśmy przed pab i udaliśmy się do tylnich drzwi z wyraźnym napisem 'Miejsce dla palaczy' Było tam kilka par oraz grup rozproszonych po całej długości. Ale Harry zaprowadził nas prosto do pełnego stoły z
tyłu.
-Wszystkiego Najlepszego!- Wszyscy krzyknęli zanim, zanim nawet miałam szanse aby zauważyć kto stoi na przeciwko mnie; ale zaraz wszystko stało się jasne i poznałam wszystkich.
Zarumieniłam się i próbowałam schować twarz w ramieniu Harrego.
-Nie bądź nieśmiała kochanie.- Wyszeptał słodkim głosikiem, mogę powiedzieć że się uśmiechał.
Dziękuję wam, to naprawdę słodkie.- Powiedziałam cicho gdy oderwałam się od Harrego, lecz dalej trzymałam nasze dłonie złączone.
-Nie ma sprawy, skarbie. Harry napisał do nas szaleńczo od razu kiedy dowiedział się że dziś są twoje urodziny- Louis uśmiechnął się widząc zażenowanie Harrego.
-Taa, Ciągle próbował się upewnić czy my wszyscy będziemy tutaj przed tobą, pisał do nas non stop przez ostatnią godzinę- Zayn zrobił dokładnie do tamo co Louis.
Perrie odchrząknęła i trąciła go w bok.
-Zostaw go to naprawdę słodkie.- Powiedziała do Zayn'a, lecz wszyscy to słyszeliśmy.
Uśmiechnęłam się, wiedząc o co chodził z tymi wszystkim sms'ami kiedy spojrzałam na Harrego, mogłam zobaczyć naprawdę widoczny rumieniec na jego policzkach. Ścisnęłam jego rękę więc spojrzał na mnie. Uśmiechnął się nieśmiałym uśmiechem.
-Zamierzam iść wziąć dla nas kilka drinków. Co chcesz?
-Duży cider* poproszę- Uśmiechnęłam się do Harrego, a on ścisnął moją dłoń zanim udał się do środka
-Choć, usiądź z nami.- Eleanor wtrąciła wskazując na puste miejsce po między nią a Danielle.
Nie rozmawiałam z żadnych z tych osób przez krótką chwilę, zanim przemyślałam to wszystko. Nie czułam się z nim jak przy najlepszych przyjaciołach, ale wydawali się być naprawdę mili, oraz byli przyjaciółmi Harrego więc chciałam spróbować jak najlepiej dać sobie z nimi radę.
-Podobają Ci się dotychczas urodziny?- Liam zapytał mnie, kiedy siadałam na krześle.
- Tak, Dziękuję. Harry oszczędził mi wielu problemów- Spojrzałam w dół, a rumieniec wkradł się na moją buzię.
-Dobrze, Harry naprawdę Cię lubi. Choć, nie zawsze się do tego przyznaje. Zawsze kiedy się z nim widzimy albo gapi się na Ciebie, albo o Tobie gada.- Powiedział Niall z głupkowatym uśmiechem, a moja twarz zarumieniła się jeszcze bardziej przez te słowa.
Harry wrócił i ustawił drink'a na przeciwko mnie.
-Dziękuję.- Spojrzałam się na niego a on uśmiechnął się zanim zajął miejsce na przeciwko mnie, pomiędzy Niall'em a Louis'em.
-Spojrzałam w górę i spotkałam czerwone przykrwione oczy.
-Hej kochanie, mogę postawić Ci drink'a czy od razu powinienem zabrać Cię prosto do domu?- Zapytał niewyraźnie i próbował ustać prosto. Kiedy nie odpowiedziałam, złapał mnie mocno za nadgarstek i pociągnął do siebie bliżej.-Powiedziałem, kupić Ci drinka?- Jego słowa były, tak samo ostre jak jego uścisk.
Nagle mężczyzna został ode mnie odciągnięty...
_______________________________________________
To na tyle :) Mam nadzieję że się podoba. Dostałam zaledwie jedno zgłoszenie jeśli chodzi o tłumaczenie bloga..
Wróciłam, z łazienki po tym jak się pomalowałam. Harry zatrzymał się zaraz kiedy mnie zobaczył, jego szczęka praktycznie była na podłodze.
-Wow...Ty..umm.. wyglądasz naprawdę ładnie.- To słodkie zobaczyć go poddenerwowanego jak teraz, zawsze był taki pewny siebie i bezczelny.
Uśmiechnęłam się i ruszyłam w jego kierunki, złapałam za kołnierzyk od jego kurtki i pociągnęłam go do siebie tak że jego czoło opierało się o moje. Czułam jak kładzi swoje ręce na moje biodra, oblizałam moje usta zanim przyniosłam moje usta do jego ucha.
-Ty też wyglądasz niespowicie seksownie.- Upewniłam się że mówię wolno i kokieteryjnie.- Szczególnie tego jestem wielką fanką.- Powiedziałam lekko pociągając za jego skórzaną kurtkę
Harry przyciągnął moje biodra, i naparł swoim kroczem na mój brzuch pozwalając abym, poczuła jego emocje.
- Lepiej się zachowuj, bo nie wyjdziemy z tond.- Jęknął tuż przy mojej szyi, zanim lekko się w nią wpił, moja głowa bezwładnie opadła do tyłu, kiedy moje oczy ścisło zamknęły się z przyjemności. Kilka sekund później nasz kontakt się zerwał, zostawił mnie zdyszaną i chcącą więcej.
-Pogrywaj ze mną, a ja będę grać z tobą.- Warknął prosto do mojego ucha, zanim zostawił mnie całkowicie opuszczając sypialnie.
Kiedy ochłonęłam po tym małym incydencie. Spotkałam Harrego na dole przy drzwiach, upewniając się że nie spotkam jego oczy i tego głupkowatego uśmiechu. Poszłam do samochodu ale, harry przeszedł obok niego na ulicę więc zrobiłam to samo, nie rozmawialiśmy całe pięć minut drogi, co skończyło się na zewnątrz pabu.
Co mu tu robimy?- Zapytałam ciekawa.
-Cóż, wreszcie możesz pić...legalnie. Więc zabrałem Cię do Pabu.- Wzruszył ramionami.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu, był taki kochany obmyślając te wszystkie rzeczy dla mnie. Moja twarz wkrótce spochmurniała.
-Ale ja nie wiedziałam że będziemy tu przychodzić więc nie wzięłam mojej Legitymacji.
Harry przeszukał swoje kieszenie zanim wyjął z nich plastikowy prostokąt
-Krok przed tobą kochanie, mam nadzieje że nie jesteś zła iż, przeszukałem twój portfel.- Zaoferował mi wielki bananowy uśmiech.
Nic nie powiedziałam, tylko wzięłam krok do przodu i złapałam jego rękę. A on natychmiast złączył nasze palce. Wchodziliśmy do baru, był całkiem pełny. No tak, przecież jest sobota.
-Chodźmy do tyłu.- Powiedziałam blisko mojego ucha, mogłam usłyszeć wszechobecną muzykę i rozmowy
Weszliśmy przed pab i udaliśmy się do tylnich drzwi z wyraźnym napisem 'Miejsce dla palaczy' Było tam kilka par oraz grup rozproszonych po całej długości. Ale Harry zaprowadził nas prosto do pełnego stoły z
tyłu.
-Wszystkiego Najlepszego!- Wszyscy krzyknęli zanim, zanim nawet miałam szanse aby zauważyć kto stoi na przeciwko mnie; ale zaraz wszystko stało się jasne i poznałam wszystkich.
Zarumieniłam się i próbowałam schować twarz w ramieniu Harrego.
-Nie bądź nieśmiała kochanie.- Wyszeptał słodkim głosikiem, mogę powiedzieć że się uśmiechał.
Dziękuję wam, to naprawdę słodkie.- Powiedziałam cicho gdy oderwałam się od Harrego, lecz dalej trzymałam nasze dłonie złączone.
-Nie ma sprawy, skarbie. Harry napisał do nas szaleńczo od razu kiedy dowiedział się że dziś są twoje urodziny- Louis uśmiechnął się widząc zażenowanie Harrego.
-Taa, Ciągle próbował się upewnić czy my wszyscy będziemy tutaj przed tobą, pisał do nas non stop przez ostatnią godzinę- Zayn zrobił dokładnie do tamo co Louis.
Perrie odchrząknęła i trąciła go w bok.
-Zostaw go to naprawdę słodkie.- Powiedziała do Zayn'a, lecz wszyscy to słyszeliśmy.
Uśmiechnęłam się, wiedząc o co chodził z tymi wszystkim sms'ami kiedy spojrzałam na Harrego, mogłam zobaczyć naprawdę widoczny rumieniec na jego policzkach. Ścisnęłam jego rękę więc spojrzał na mnie. Uśmiechnął się nieśmiałym uśmiechem.
-Zamierzam iść wziąć dla nas kilka drinków. Co chcesz?
-Duży cider* poproszę- Uśmiechnęłam się do Harrego, a on ścisnął moją dłoń zanim udał się do środka
-Choć, usiądź z nami.- Eleanor wtrąciła wskazując na puste miejsce po między nią a Danielle.
Nie rozmawiałam z żadnych z tych osób przez krótką chwilę, zanim przemyślałam to wszystko. Nie czułam się z nim jak przy najlepszych przyjaciołach, ale wydawali się być naprawdę mili, oraz byli przyjaciółmi Harrego więc chciałam spróbować jak najlepiej dać sobie z nimi radę.
-Podobają Ci się dotychczas urodziny?- Liam zapytał mnie, kiedy siadałam na krześle.
- Tak, Dziękuję. Harry oszczędził mi wielu problemów- Spojrzałam w dół, a rumieniec wkradł się na moją buzię.
-Dobrze, Harry naprawdę Cię lubi. Choć, nie zawsze się do tego przyznaje. Zawsze kiedy się z nim widzimy albo gapi się na Ciebie, albo o Tobie gada.- Powiedział Niall z głupkowatym uśmiechem, a moja twarz zarumieniła się jeszcze bardziej przez te słowa.
Harry wrócił i ustawił drink'a na przeciwko mnie.
-Dziękuję.- Spojrzałam się na niego a on uśmiechnął się zanim zajął miejsce na przeciwko mnie, pomiędzy Niall'em a Louis'em.
To była najlepsza noc, od wielków. Dogadywałam się ze wszystkimi bardzo dobrze, w szczególności z Perrie; Połączyła nas miłość do kolorowych włosów. Chłopcy byli na prawdę słodcy pomimo ich wewnętrznej ciężkości. Wszyscy nalegali by kupić mi 'urodzinowego drinka' Było to coś, za każdym razem coś innego ale, zawsze dobry. Kochałam patrzeć na Harrego żartującego wśród chłopców, wyglądał tak młodo i niewinnie kiedy się uśmiechał z tymi dołeczkami, które swoją drogą miałam ochotę pomacać. Zapisałam w pamięci aby to zrobić kiedy wrócimy do domu Harrego. Kocham ten jego wielki uśmiech oraz jego śmiech.
-Muszę iść do łazienki.- Powiedział Perrie zanim wstałam i poszłam do środka. Kiedy wychodziłam z toalety, zostałam zablokowana przez masywne ciało.-Spojrzałam w górę i spotkałam czerwone przykrwione oczy.
-Hej kochanie, mogę postawić Ci drink'a czy od razu powinienem zabrać Cię prosto do domu?- Zapytał niewyraźnie i próbował ustać prosto. Kiedy nie odpowiedziałam, złapał mnie mocno za nadgarstek i pociągnął do siebie bliżej.-Powiedziałem, kupić Ci drinka?- Jego słowa były, tak samo ostre jak jego uścisk.
Nagle mężczyzna został ode mnie odciągnięty...
_______________________________________________
To na tyle :) Mam nadzieję że się podoba. Dostałam zaledwie jedno zgłoszenie jeśli chodzi o tłumaczenie bloga..
sobota, 30 listopada 2013
WAŻNE, SZUKAM TŁUMACZKI!
Cześć wszystkim.
Jak widzicie minęło, trochę czasu odkąd dodałam rozdział, ale na serio nie mam kiedy tłumaczyć. Od poniedziałku do piątku szkoła i próby. A w weekend chcę spotkać się z przyjaciółką z którą niestety nie mam możliwości spotkania się w tygodniu bo, obydwie chodzimy do innych szkół, a ja mieszkam na obrzeżach miasta. Więc wpadłam na pomysł, aby ktoś z chętnych, zaczął tłumaczyć bloga ze mną. Wiadomo z drugą osobą, zawsze raźniej tłumaczyć, i na pewno rozdziały pojawiałyby się częściej, a Lola- tłumaczy 'Teenage Dirtbag' Jest ktoś zainteresowany? Jeśli tak to napiszcie na e-mail : fanfiction.tlumaczenia@gmail.com
Jeśli tłumaczycie jakiś blog to wyślijcie linka ( z konkretnym rozdziałem jeśli nie) to przetłumaczcie to, i wyślijcie w swoim 'zgłoszeniu' :
'Harry pulled me roughly by the hips and pushed his crotch against my stomach allowing my to feel his excitement. “You better behave or we won’t make it out.” He groaned against my neck before nipping slightly, my head fell back while my eyes squeezed shut tightly in pleasure. Seconds later and the contact was gone, leaving me panting and wanting more, “Mess with me and I’ll mess with you.” He growled in my ear before letting go of me completely and walking straight out of his bedroom door.'
/Kawałek z 'Let Me In' rozdział 22 (kolejny)
Jeśli zdecydujecie się napisać, napiszcie swoje imię, ile macie lat, czy tłumaczycie/tłumaczyliście jakieś opowiadanie wcześniej.. Mam nadzieję że ktoś się zgłosi. Pozdrowionka ! xx
Jak widzicie minęło, trochę czasu odkąd dodałam rozdział, ale na serio nie mam kiedy tłumaczyć. Od poniedziałku do piątku szkoła i próby. A w weekend chcę spotkać się z przyjaciółką z którą niestety nie mam możliwości spotkania się w tygodniu bo, obydwie chodzimy do innych szkół, a ja mieszkam na obrzeżach miasta. Więc wpadłam na pomysł, aby ktoś z chętnych, zaczął tłumaczyć bloga ze mną. Wiadomo z drugą osobą, zawsze raźniej tłumaczyć, i na pewno rozdziały pojawiałyby się częściej, a Lola- tłumaczy 'Teenage Dirtbag' Jest ktoś zainteresowany? Jeśli tak to napiszcie na e-mail : fanfiction.tlumaczenia@gmail.com
Jeśli tłumaczycie jakiś blog to wyślijcie linka ( z konkretnym rozdziałem jeśli nie) to przetłumaczcie to, i wyślijcie w swoim 'zgłoszeniu' :
'Harry pulled me roughly by the hips and pushed his crotch against my stomach allowing my to feel his excitement. “You better behave or we won’t make it out.” He groaned against my neck before nipping slightly, my head fell back while my eyes squeezed shut tightly in pleasure. Seconds later and the contact was gone, leaving me panting and wanting more, “Mess with me and I’ll mess with you.” He growled in my ear before letting go of me completely and walking straight out of his bedroom door.'
/Kawałek z 'Let Me In' rozdział 22 (kolejny)
Jeśli zdecydujecie się napisać, napiszcie swoje imię, ile macie lat, czy tłumaczycie/tłumaczyliście jakieś opowiadanie wcześniej.. Mam nadzieję że ktoś się zgłosi. Pozdrowionka ! xx
sobota, 16 listopada 2013
Rozdział 21
Perspektywa Lily
Opuściliśmy park chwilę po i wróciliśmy do Harrego właśnie kiedy Anne kładła kolację na stół. Ugotowała Chicken stir-fry*, który był moim ulubionym, pachniało niesamowicie. Dopiero kiedy zaczęłam jeść zdałam sobie sprawę jaka jestem głodna; razem z Harrym nie jedliśmy od śniadania czyli od jakiś siedmiu godzin.
-Chicken stir fry jest moim ulubionym daniem!- Pisnęłam kiedy wszyscy siedliśmy do stołu.
-Wiem,- Powiedział Anne z uśmiechem- Harry napisał do mnie wcześniej- Przypomniało mi się kiedy powiedziałam mu że jest to moje ulubione danie w trakcie dwudziestu pytań. Harry patrzył w dół. Mogę powiedzieć że się zaczerwienił, ale nie chciałam wprowadzić go w zakłopotanie ponieważ, to był taki słodki gest, więc podziękowałam obojgu z nich i dałam temu spokój.
Harry przez całą kolacje zajmował się swoim telefonem, nie byłam pewna czy z kimś pisał albo grał w gry, ledwo włączał się w rozmowy przy stole.
-Anne, Gdzie jest Gemma? Właśnie uświadomiłam sobie że jeszcze jej nie poznałam- Zastanawiałam się głośno.
-Jest na uniwersytecie kochanie. Wyjechała w ostatnią środę- Powiedziała Anne zanim znów kontynuowała jedzenie.- Harry to niegrzeczne grzebać w telefonie przy stole. - Anne zaczęła lekko surowym tonem.
-Przepraszam Mamo- Harry odłożył swój telefon obok talerza. Zaczął wibrować tyle razy, oznajmiając że otrzymał nową wiadomość, mogę powiedzieć że bardzo pragną ją przeczytać ale, się powstrzymywał.
Kiedy wszyscy skończyliśmy. Wstałam aby, posprzątać stół, ale Anne powiedziała mi żeby usiadła i że ona to zrobi. Pognała do kuchni, a ja zdecydowałam się w końcu zapytać się Harrego kto odpisał sekundę po tym kiedy Anne opuściła jadalnie
-Z kim piszesz?- Byłam troszkę zdenerwowana, przez to że był ciągle taki rozkojarzony ale staram się maskować mój głos przez czystą ciekawość.
-To tylko Louis, Pokłócił się z Eleanor czy coś i nie wie co ma robić.- Odpowiedział mi, ale wiedziała że kłamał, Widziałam wiele imion na ekranie jego iPhona.
-Oh, okej.- Powiedział krótko. Zaczęłam być niespokojna gdyż, wiedziała że kłamał ale moje myśli zostały przerwane gdy wszystkie światła zgasły a Anne weszła do jadalni z Tortem na którym połyskiwały świeczki. Harry natychmiast zaczął śpiewać a Anne dołączyła do niego.
To ciasto to Black Forrest*, nazwałam je jako mój ulubiony deser także, podczas naszej małej gry. Przypuszczam że Harry musiał napisać Anne o moich urodzinach oraz wysłać jej listę moich ulubionych rzeczy, aby sprawić ten dzień wyjątkowym. Co przyprawiło mnie o motylki, Harry zrobił tyle słodkich rzeczy dla mnie więc, sięgnęłam ręką pod stół i ujęłam jego dłoń. Zdziwił się na mój niespodziewany ruch, gdyż podskoczył nagle na krześle, ale zaraz splątał nasze palce razem i kreślił kółka na moich kostkach swoim kciukiem.
Anne położyła ciasto przede mną policzyłam że było na nim osiemnaście oddzielnych świeczek oraz 'Wszystkiego Najlepszego Lily' Pisane pochyłym pismem na samym środku. Uśmiech na mojej twarzy był ogromny. Musiałam powstrzymywać łzy, aby nie spłynęły wodospadem z moich policzków kiedy skończyli śpiewać. Zdmuchnęłam świeczki, nagle poczułam błysk na mojej twarzy właśnie, wtedy kiedy zdmuchnęłam ostatnią.
Spojrzałam w górę i zobaczyłam Anne trzymającą kamerę z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Okej, teraz czas na was- Anne wskazała na mnie i Harrego.
Mój uśmiech urósł jeszcze bardziej kiedy poczułam usta Harrego na moim policzki, a Anne zrobiła zdjęcie w idealnym momencie. Założyłam że Harry powiedział Anne o tym że randkujemy ponieważ, nie spodziewałam się że myśli o nas tak poważnie, ale byłam strasznie szczęśliwa. Poprosiłam Anne o zrobienie zdjęcia Tortu zanim zostanie pokrojony. Później rozkroiłam trzy duże kawałki i dołożyłam na talerze z waniliowymi lodami-(Mój ulubiony smak) Ktore Anne przygotowała
-Dziękuje wam bardzo. To były najlepsze urodziny w moim życiu, jestem taka wdzięcza za wszystko co zrobiliście dla mnie.- Powiedziałam, jeszcze raz próbując nie rozpłakać się, kiedy byłam taka przytłoczone przez ich życzliwość.
-Nie musisz nam dziękować!- Anne krzykęła- Jesteś absolutnie cudowna i zasługujesz na dużo więcej niż możemy Ci dać.- Anne odnalazła moją dłoń pod stołem i lekko ją ścisnęła.
Poczułam jak dłoń Harrego ześlizgnęła się na moje kolano, a ja odwróciłam się do niego, wpatrywał się na mnie z uśmiechem na twarzy, Po chwili złożył delikatny pocałunek na moich ustach, poczułam jak moja twarz natychmiast poczerwieniała na myśl że Anne widziała nas całujących się ale kiedy rozejrzałam się patrzyła na dół z uśmiechem na twarzy. Wiedziałam że jest szczęśliwa widząc Harrego szczęśliwego, co przysforzyło mi motylków na wieść że mam coś co dodaje mu uśmiechu.
Harry wyczyścił stół po deserze, kiedy On był w kuchni, Anne potwierdziła moje myśli.
-To było takie kochane widzieć Harrego śmiejącego się, dziękuje Ci za wszystko co robisz by sprawić aby był szczęśliwy.- Samotna łza spłynęła po jej policzku, na co ja podniosłam swoją rękę i starłam ją.
-Nie musisz mi dziękować. To ja powinnam podziękować tobie, urodziłaś człowieka który sprawił że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie, oraz za wszystko inne, szczególnie za dzisiejszy wieczór. Dziękuje Ci to znaczy wiele dla mnie.- Uśmiechnęłam się do Anne.
-Co jest powodem waszego uśmiechu?- Harry zapytał wchodząc do jadalni?
-Ty- Anne i Ja powiedziałyśmy zgodnie, przez co Harry się zaczerwienił i spojrzał w dół.
Wstałam z krzesła, i podeszłam do niego, w drodze do drzwi, spojrzał na mnie i otworzył swoje ramiona, owijając je wokół mojej tali, aby przyciągnąć mnie mocniej. Owinęłam moje ramiona wokół jego oraz spojrzałam w górę by, zobaczyć jego roześmianą twarz.
-Idź się przebrać kochanie, Porywam Cię- Powiedział.
-Zabierasz gdzie?- Zapytałam podejrzliwie.
-To niespodzianka, nie musisz ubierać się jakoś elegancko, po prostu ładnie.- Wzruszył ramionami.
-Uhh.. Okej?- Puściłam jego talie i odwróciłam się aby podziękować Anne jeszcze raz i poszłam na górę aby się przygotować.
__________________________________________
*Chicken Stir fry- Jakieś Angielskie danie z kurczaka nie mogłam znaleźć Polskiego odpowiednika.
Przepraszam, że tyle czasu nic nie dodałam, wyjaśniłam to w poprzedniej notce. Ogółem, zastanawiałam się nad zakończeniem tłumaczenia tego opowiadania (Mówię tylko o swojej osobie, nie wiem jak z Lolą) Ale uznałam, że jeśli już coś zaczęłam to to skończę choćby, dla 5 osób. Przykro, mi z powodu tak małej ilości komentarzy ale cóż, bodajże jeszcze 3 rozdziały i koniec. Lot's of love.
Opuściliśmy park chwilę po i wróciliśmy do Harrego właśnie kiedy Anne kładła kolację na stół. Ugotowała Chicken stir-fry*, który był moim ulubionym, pachniało niesamowicie. Dopiero kiedy zaczęłam jeść zdałam sobie sprawę jaka jestem głodna; razem z Harrym nie jedliśmy od śniadania czyli od jakiś siedmiu godzin.
-Chicken stir fry jest moim ulubionym daniem!- Pisnęłam kiedy wszyscy siedliśmy do stołu.
-Wiem,- Powiedział Anne z uśmiechem- Harry napisał do mnie wcześniej- Przypomniało mi się kiedy powiedziałam mu że jest to moje ulubione danie w trakcie dwudziestu pytań. Harry patrzył w dół. Mogę powiedzieć że się zaczerwienił, ale nie chciałam wprowadzić go w zakłopotanie ponieważ, to był taki słodki gest, więc podziękowałam obojgu z nich i dałam temu spokój.
Harry przez całą kolacje zajmował się swoim telefonem, nie byłam pewna czy z kimś pisał albo grał w gry, ledwo włączał się w rozmowy przy stole.
-Anne, Gdzie jest Gemma? Właśnie uświadomiłam sobie że jeszcze jej nie poznałam- Zastanawiałam się głośno.
-Jest na uniwersytecie kochanie. Wyjechała w ostatnią środę- Powiedziała Anne zanim znów kontynuowała jedzenie.- Harry to niegrzeczne grzebać w telefonie przy stole. - Anne zaczęła lekko surowym tonem.
-Przepraszam Mamo- Harry odłożył swój telefon obok talerza. Zaczął wibrować tyle razy, oznajmiając że otrzymał nową wiadomość, mogę powiedzieć że bardzo pragną ją przeczytać ale, się powstrzymywał.
Kiedy wszyscy skończyliśmy. Wstałam aby, posprzątać stół, ale Anne powiedziała mi żeby usiadła i że ona to zrobi. Pognała do kuchni, a ja zdecydowałam się w końcu zapytać się Harrego kto odpisał sekundę po tym kiedy Anne opuściła jadalnie
-Z kim piszesz?- Byłam troszkę zdenerwowana, przez to że był ciągle taki rozkojarzony ale staram się maskować mój głos przez czystą ciekawość.
-To tylko Louis, Pokłócił się z Eleanor czy coś i nie wie co ma robić.- Odpowiedział mi, ale wiedziała że kłamał, Widziałam wiele imion na ekranie jego iPhona.
-Oh, okej.- Powiedział krótko. Zaczęłam być niespokojna gdyż, wiedziała że kłamał ale moje myśli zostały przerwane gdy wszystkie światła zgasły a Anne weszła do jadalni z Tortem na którym połyskiwały świeczki. Harry natychmiast zaczął śpiewać a Anne dołączyła do niego.
To ciasto to Black Forrest*, nazwałam je jako mój ulubiony deser także, podczas naszej małej gry. Przypuszczam że Harry musiał napisać Anne o moich urodzinach oraz wysłać jej listę moich ulubionych rzeczy, aby sprawić ten dzień wyjątkowym. Co przyprawiło mnie o motylki, Harry zrobił tyle słodkich rzeczy dla mnie więc, sięgnęłam ręką pod stół i ujęłam jego dłoń. Zdziwił się na mój niespodziewany ruch, gdyż podskoczył nagle na krześle, ale zaraz splątał nasze palce razem i kreślił kółka na moich kostkach swoim kciukiem.
Anne położyła ciasto przede mną policzyłam że było na nim osiemnaście oddzielnych świeczek oraz 'Wszystkiego Najlepszego Lily' Pisane pochyłym pismem na samym środku. Uśmiech na mojej twarzy był ogromny. Musiałam powstrzymywać łzy, aby nie spłynęły wodospadem z moich policzków kiedy skończyli śpiewać. Zdmuchnęłam świeczki, nagle poczułam błysk na mojej twarzy właśnie, wtedy kiedy zdmuchnęłam ostatnią.
Spojrzałam w górę i zobaczyłam Anne trzymającą kamerę z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Okej, teraz czas na was- Anne wskazała na mnie i Harrego.
Mój uśmiech urósł jeszcze bardziej kiedy poczułam usta Harrego na moim policzki, a Anne zrobiła zdjęcie w idealnym momencie. Założyłam że Harry powiedział Anne o tym że randkujemy ponieważ, nie spodziewałam się że myśli o nas tak poważnie, ale byłam strasznie szczęśliwa. Poprosiłam Anne o zrobienie zdjęcia Tortu zanim zostanie pokrojony. Później rozkroiłam trzy duże kawałki i dołożyłam na talerze z waniliowymi lodami-(Mój ulubiony smak) Ktore Anne przygotowała
-Dziękuje wam bardzo. To były najlepsze urodziny w moim życiu, jestem taka wdzięcza za wszystko co zrobiliście dla mnie.- Powiedziałam, jeszcze raz próbując nie rozpłakać się, kiedy byłam taka przytłoczone przez ich życzliwość.
-Nie musisz nam dziękować!- Anne krzykęła- Jesteś absolutnie cudowna i zasługujesz na dużo więcej niż możemy Ci dać.- Anne odnalazła moją dłoń pod stołem i lekko ją ścisnęła.
Poczułam jak dłoń Harrego ześlizgnęła się na moje kolano, a ja odwróciłam się do niego, wpatrywał się na mnie z uśmiechem na twarzy, Po chwili złożył delikatny pocałunek na moich ustach, poczułam jak moja twarz natychmiast poczerwieniała na myśl że Anne widziała nas całujących się ale kiedy rozejrzałam się patrzyła na dół z uśmiechem na twarzy. Wiedziałam że jest szczęśliwa widząc Harrego szczęśliwego, co przysforzyło mi motylków na wieść że mam coś co dodaje mu uśmiechu.
Harry wyczyścił stół po deserze, kiedy On był w kuchni, Anne potwierdziła moje myśli.
-To było takie kochane widzieć Harrego śmiejącego się, dziękuje Ci za wszystko co robisz by sprawić aby był szczęśliwy.- Samotna łza spłynęła po jej policzku, na co ja podniosłam swoją rękę i starłam ją.
-Nie musisz mi dziękować. To ja powinnam podziękować tobie, urodziłaś człowieka który sprawił że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie, oraz za wszystko inne, szczególnie za dzisiejszy wieczór. Dziękuje Ci to znaczy wiele dla mnie.- Uśmiechnęłam się do Anne.
-Co jest powodem waszego uśmiechu?- Harry zapytał wchodząc do jadalni?
-Ty- Anne i Ja powiedziałyśmy zgodnie, przez co Harry się zaczerwienił i spojrzał w dół.
Wstałam z krzesła, i podeszłam do niego, w drodze do drzwi, spojrzał na mnie i otworzył swoje ramiona, owijając je wokół mojej tali, aby przyciągnąć mnie mocniej. Owinęłam moje ramiona wokół jego oraz spojrzałam w górę by, zobaczyć jego roześmianą twarz.
-Idź się przebrać kochanie, Porywam Cię- Powiedział.
-Zabierasz gdzie?- Zapytałam podejrzliwie.
-To niespodzianka, nie musisz ubierać się jakoś elegancko, po prostu ładnie.- Wzruszył ramionami.
-Uhh.. Okej?- Puściłam jego talie i odwróciłam się aby podziękować Anne jeszcze raz i poszłam na górę aby się przygotować.
__________________________________________
*Chicken Stir fry- Jakieś Angielskie danie z kurczaka nie mogłam znaleźć Polskiego odpowiednika.
Przepraszam, że tyle czasu nic nie dodałam, wyjaśniłam to w poprzedniej notce. Ogółem, zastanawiałam się nad zakończeniem tłumaczenia tego opowiadania (Mówię tylko o swojej osobie, nie wiem jak z Lolą) Ale uznałam, że jeśli już coś zaczęłam to to skończę choćby, dla 5 osób. Przykro, mi z powodu tak małej ilości komentarzy ale cóż, bodajże jeszcze 3 rozdziały i koniec. Lot's of love.
piątek, 1 listopada 2013
PrzepraszamPrzepraszamPrzepraszam
Kochani!
Z całego serduszka chciałabym was przeprosić za to iż, rozdział nie pojawił się od kilku tygodni, ale sama mam 'lekkie' zawirowania w życiu prywatnym oraz w szkole jest masa nauki, także zbliża się duży koncert w którym biorę udział i jest dużo robot; praktycznie codziennie próby. Nie daję rady nic przetłumaczyć. Pierwsza rzecz to nie mam po prostu czasu, a druga to to że nie mam ani głowy, ani humoru tego robić. Jednym słowem wszystko się pieprzy. Dlatego nie wiem może w następny weekend się coś pojawi. Przepraszam was mocno. XX
Z całego serduszka chciałabym was przeprosić za to iż, rozdział nie pojawił się od kilku tygodni, ale sama mam 'lekkie' zawirowania w życiu prywatnym oraz w szkole jest masa nauki, także zbliża się duży koncert w którym biorę udział i jest dużo robot; praktycznie codziennie próby. Nie daję rady nic przetłumaczyć. Pierwsza rzecz to nie mam po prostu czasu, a druga to to że nie mam ani głowy, ani humoru tego robić. Jednym słowem wszystko się pieprzy. Dlatego nie wiem może w następny weekend się coś pojawi. Przepraszam was mocno. XX
Subskrybuj:
Posty (Atom)
