sobota, 8 marca 2014

sobota, 1 marca 2014

Rozdział 25

 PROSZĘ PRZECZYTAĆ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM. X
________________________________________________________

Perspektywa Harrego

Obudził mnie zapach bekonu, który niósł się wprost do mojego pokoju z dołu. Lily musiała też to poczuć bo poruszyła się lekko na moim torsie. Kiedy otworzyła oczy spojrzała na mnie, a wszystkie wydarzenia z poprzedniej nocy uderzyły we mnie, bezzwłocznie przywołując wspomnienia, na co mój przyjaciel lekko drgnął.
-Hej- Powiedziała z cudownym uśmiechem, jestem pewny że myślała o ostatnie nocy ponieważ rumieniec wkradł się na jej policzki, co uświadomiło mi że jest zakłopotana.
Przebiegłem kciukiem po jej policzku, zauważyłam że jej siniak już prawie znikł a po opuchliźnie nie ma śladu.
-Hej kochanie.- Pochyliłem się i delikatnie ułożyłem swoje usta na jej zanim ją pocałowałem.
Uśmiechnęła się w moje usta, zanim się odsunęła i usiadła. Przeciągnęła się prostując ramiona nad głową przesuwając po piersiach. Poczułem jak moja długość lekko twardnieje, wiem że mógłbym stać na zawołanie bardzo szybko. Lily wylazła z łóżka dając mi niesamowity widok na jej czarne koronkowe majteczki opinające jej tyłeczek, to jest to. Byłem kompletnie twardy i jęknąłem cichutko, ale Lily usłyszała.
Odwróciła się z wielkim uśmiechem wymalowanym na twarzy i podniesioną brwią.
-Co to było?- Zachichotała.
Kiwnąłem w stronę mojego krocza.
-Wygląda na to że mnie troszkę podniecasz.- Nigdy nie byłem nieśmiały jeśli chodzi o moje ciało, ale widzę że z nią jest inaczej, róż na jej policzkach wszystko zdradza.
-Hmmm... Może potrzebujesz pomocy... z twoim małym problemem'- Nie wiedziałem że mogę być twardszy, ale jej bezczelny komentarz uświadomił mi że nie miałem racji.
Uniosłem brew- Małym?
Zachichotała zanim z powrotem weszła na łóżka. Nie byłem pewien co chce zrobić, więc dałem jej wolną rękę. Była troszkę nieśmiała jeśli chodzi o seks- Mimo swojego doświadczenia- ale doceniam to jaka byłą odważna w swoich czynach... i utalentowana.
Uniosła kołdrę i wślizgnęła się trochę dalej zanim usiadła okrakiem na moich udach. Siedziała z rękoma ułożonymi na mojej uwydatnionej linii w kształcie V.( Nie wiem jak to ująć inaczej wiecie o co chodzi)
-Lubie je.- Wyszeptała kiedy śledziła wcięcia z obu stron moich bioder prowadzących do kości łonowej.
 Położyłem moje ręce na jej kolanach poruszając nimi lekko od ud do bioder.  Pociągnąłem za rąbek mojej koszulki który miała na sobie.- Mogę to zdjąć?- Mój głos był niski i ochrypły, działo się to w dwóch sytuacjach kiedy byłem napalony albo zły. Myślę że można sobie wyobrazić jakie emocje mną teraz targają.
Zabrała moje ręce ze swoich bioder i mimowolnie wydęła usta, patrząc na moje dłonie. Przebiegła swoim kciukiem po moich knykciach i zaczęła marszczyć brwi.
-Co się dzieje?- Mój głos był niski.
 -Tak mi przykro że poraniłeś się przeze mnie.-  Jej głos był przybity, słyszałem żal w jej słowach, ale to nie była jej wina i chciałem żeby to wiedziała.
Pociągnąłem lekko za jej ręce- Heej, spójrz na mnie.- Lekko podniosła na mnie wzrok. - To nie twoja wina że ten gość to jakiś świr, a poza tym nie lubię kiedy ludzie czepiają się tego co moje.- Jej usta drgnęły lekko przy kącikach.- Z czego się śmiejesz, prosiaczku?
 -Lubię być twoja- Uśmiech rozszedł się jej na całą twarz, na co jej zawtórowałem.- Ale ciągle czuję się źle że coś Ci się stało, co jest kompletnie moją winą.- Spojrzała ponownie w dół, a jej uśmiech całkowicie zszedł z jej twarzy./
 -Hej...Heeej. Nie jestem ranny. Ten gość mnie nawet nie tknął.-Wyszczerzyłem pewnie zęby.
-Taa, ale ciągle masz to.- Spojrzała na moje ręce i kolejny raz przebiegła kciukiem po knykciach.
-Lil, zrobiłbym dla Ciebie dużo więcej niż tylko pobicie jakiegoś zwyrodnialca. - Jej mina złagodniała.- Lubię mieć kogoś kogo mogę chronić.- Mój głos był niski i nieśmiały, nie lubię kiedy ludzie widzą moje słabości, ale ona należała do tych ludzi przed którymi nie muszę nic ukrywać.
-Cieszę się że chcesz mnie chronić, ale ja także chcę chronić Ciebie i widzę że nie wykonuję dobrej roboty, jeśli jestem powodem dla którego będziesz poszkodowany. Chcę Cię uszczęśliwiać.- Była smutna, czego naprawdę nie lubię.
 Zauważyłem że nieznacznie złagodziłem całą rozmowę, chciałem poprawić jej humor, nie lubię patrzeć kiedy jest smutna, więc przykleiłem na twarz uśmiech.
-Zaufaj mi.. jesteś świetna w uszczęśliwianiu mnie.- Mam na myśli dużo więcej rzeczy niż wydarzenia z ostatniej nocy ale wiedziałem że myśli o ostatnie nocy rozjaśniły trochę sytuację.
Zabrała ręce i zakryła swoją twarz.- Przestań- Jęknęła.
Zaśmiałem się z jej zakłopotania, zanim zabrałem jej ręce z twarzy i położyłem je z powrotem na moich biodrach. Wpatrywałem się w nią przez dłuższy czas zanim nie spojrzała w moje oczy, kiedy to zrobiła poczułem skurcz w żołądku. Była taka piękna, kiedy była nade mną dzieło się wiele niesamowitych rzeczy w moim ciele; pociągnąłem za jej ręce zachęcając ją aby pochyliła się do przodu. Musiała podnieść się lekko podnieść aby jej usta mogły dosięgnąć moich, widok jej tyłka w powietrzu spowodował że mój kutas znowu zrobił się twardszy na myśl że mógłbym wziąć ją od tyłu.
Jej ręce spoczywały po obu stronach mojej głowy kiedy pochylała się nade mną. Po chwili komfortowej ciszy i intensywnych spojrzeń. Podniosłem głowę a ona spuściła swoją kiedy spotkaliśmy się w miękkim pocałunku. Nasze działania zmieniły się bardziej gwałtowne i zdesperowane kiedy przebiegłem językiem po jej dolnej wardze, prosząc o dostęp do jej ust. Lily rozdzieliła nas wydąłem wargi na tą utratę kontaktu. Usiadła z powrotem w swojej oryginalnej pozycji siadając okrakiem na moich udach. Kiedy dotarła tam pociągnęła za rąbek swojej koszulki i zaczęła ją podnosić, ukazując przekuty pępek.
 Wyciągnąłem się i zabrałem jej ręce aby ją zatrzymać, zarumieniła się ze wstydu.
-Ja...Ja myślałam..... Myślałam że ty.... chcesz żebym to zdjęła.- Jej głos był niski, oraz odwróciła wzrok.

 -Nie.- Skrzywiła się.- Zapytałem się czy JA mogę to zdjąć.- Spojrzała na mnie z małym uśmiechem na ustach, na co odpowiedziałem jej bezczelnym uśmieszkiem.
Zostawiła swoją koszulkę, a moje dłonie zajęły ich miejsce. Utrzymywała kontakt wzrokowy kiedy podniosłem jej koszulkę z brzucha. Opuszkami palców przebiegłem wzdłuż boku, kiedy musnąłem bok jej piersi, odwróciła wzrok. Na co przerwałem wpatrując się w nią zanim znowu na mnie nie spojrzała.
Kiedy jej oczy spotkały moje powiedziałem surowo.- Jesteś piękna. Nie musisz być nieśmiała kiedy jestem z tobą.
Skinęła i dalej patrzyła się w moje oczy. Podniosłem jej koszulkę z jej piersi i nie mogłem powstrzymać moich oczu które wpatrywały się w jej dekolt. Mój oddech uwiązł mi w gardle, a jej twarz poczerwieniała kiedy spojrzałem się. Jedną z moich ulubionych rzeczy w ciele Lily był fakt że nawet była chudziutka- co zazwyczaj nie kręciło mnie w dziewczynach- ale ona wciąż miała kobiece kształty. Jej piersi przynajmniej były w rozmiarze C i jędrne. Kusił mnie aby zapytać jej jak jest naprawdę. Jej sutki były naprawdę twarde i zauważyłem ze na skórze ma gęsią skórkę.
Chwyciłem jej ciało zaraz pod pachami, kładąc jej koszulkę nad klatką piersiową.
-Zimno Ci kochanie?

Potrząsnęła głową, a jej policzki znowu się zaczerwieniły.
-Nie wiem czemu, ale za każdym razem kiedy mnie dotykasz mam gęsią skórkę.- Jej głos był cichy, oczywiście była zakłopotana swoim wyznaniem.

-Nie bądź zakłopotana, kocham to że mam taki wpływ na Ciebie.- Uśmiechnąłem się z powrotem, a jej kącik ust drgnęły kiedy czerwień z jej policzków zniknęła.
Znowu zwróciłem moją uwagę na jej piersi, czułem jak jej serce bije strasznie szybko pod opuszkami moich palców; była zdenerwowana i podniecona jak ja. Zacząłem podnosić koszulkę, a ona wyszła mi z pomocą unosząc swoje ramiona. Położyłem ją obok nas na łóżka. Za to ona natychmiast próbowała zakryć się ale zabrałem jej ręce i kolejny raz przeniosłem je w moim kierunku.
-Jesteś piękna- Wyszeptałem kiedy była nade mną. Ułożyłem swoją dłoń za jej szyją przyciągając jej twarz do mnie.
Nasze usta natychmiast znalazły się w namiętnym pocałunku,  co zajęło nam trochę czasu a nasze pożądanie na pewno wzrastało. Obniżyła się i zaczęła lekko napierać na mojego przyjaciela. Mogłem poczuć jaka była wilgotna pod cienkim materiałem bielizny, jęknąłem kiedy zrobiłem się jeszcze twardszy. Uśmiechnęła się w trakcie pocałunku, widać że podobało jej się co ze mną robiła. Nasze usta rozłączyły się kiedy zaczęła obdarowywać pocałunkami moją linię żuchwy i dół mojej szyi kiedy znowu cofnęła się ja moje uda. Czułem jak moja erekcja musnęła zimny metal jej kolczyka w pępku, syknąłem na doznanie, złapałem jej talie troszkę mocniej.
Język Lily muskał skórę pod moim uchem, na co jęczałem. To było mój czuły zarazem ulubiony punkt, poczułem jak Lily uśmiecha się tuż przy mojej szyi, wyraźnie zadowolona że znalazła moją słabość. Kontynuowała swoją małą napaść, ssała skórę, a moja głowa wygięła się w przyjemności. Ręce Lily przeniosły się z obu stron mojej głowy do ramion i powoli dosięgały mojego torsu. Oddech uwiązł mi w gardle kiedy opuszkiem palca musnęła moje sutki, kolejny raz poczułem jej uśmiech na mojej szyi. Kontynuowała swoją podróż wzdłuż mojego ciała puki nie nie spotkała mojej lini V

__________________________________________________________________
Rozdział jest, chcieliście abym kontynuowała tak zrobię. x
Przepraszam że tyle kazałam wam czekać na rozdział ale te 2 miesiące były szalone. Niedawno urodził mi się bratanek (Aleks) Miałam problemy osobiste i NATŁOK nauki. Ja także nie jestem robotem więc, przepraszam ale potrzebuję chwili wytchnienia bo mimo wszystko tłumaczenie takiego rozdziału zabiera sporo czasu biorąc pod uwagę że nie jestem profesjonalistką. Mój angielski jest na poziomie średnio zaawansowanym więc, to wszystko nie jest takie hop siup jak się wydaje. Przepraszam że może was zawiodłam, będę robiła wszystko aby kolejny rozdział pojawił się jak najszybciej. x